52. Święto RóżySetki zdjęć, spotkania i wielkie emocje. Tak Królowa Róż Alicja Jatczak wspomina...

Setki zdjęć, spotkania i wielkie emocje. Tak Królowa Róż Alicja Jatczak wspomina Święto Róży

Przez trzy dni była najbardziej rozpoznawalną osobą podczas Święta Róży. Setki spotkań, rozmowy z mieszkańcami, wywiady i wspólne zdjęcia szybko zamieniły koronę w obowiązek, który wymagał od niej nie tylko uśmiechu, ale też ogromnej energii. Alicja Jatczak dziś wspomina ten intensywny weekend i zdradza, który moment tegorocznego Święta Róży zapamięta najlepiej.

- reklama -

– Będę wspominać je bardzo dobrze, mimo intensywności tych dni, spotkań, zaproszeń, wywiadów. To były piękne dni, pełne serdecznych rozmów. Najważniejszym momentem było dla mnie uroczyste otwarcie, wyjście na scenę, spojrzenie na wszystkich ludzi i przemowa prosto z serca, na którą naprawdę czekałam. Na otwarciu była moja rodzina i znajomi, co dało mi ogromne wsparcie – mówi Alicja.

Ten weekend oznaczał dla niej także intensywną pracę poza główną sceną Święta Róży. Były rozmowy z radiem i telewizją, kolejne zaproszenia i spotkania, ale przede wszystkim kontakt z ludźmi, którzy chcieli choć na chwilę zatrzymać Królową Róż i zrobić z nią zdjęcie.

- reklama -

– Dużo czasu poświęciłam też na spotkania z mediami i pracowałam ze wspaniałym zespołem, za co jestem wszystkim bardzo wdzięczna. Ważne było dla mnie, żeby zdążyć wszędzie tam, gdzie miałam się pojawić, ale przede wszystkim żeby spotkać ludzi, porozmawiać z nimi i zrobić wspólne, pamiątkowe zdjęcia – dodaje Alicja.

„To była czysta przyjemność”

Zainteresowanie mieszkańców i gości było jednym z najbardziej widocznych elementów jej tegorocznej roli. Gratulacje, krótkie rozmowy i prośby o wspólne zdjęcie pojawiały się podczas kolejnych wydarzeń. Dla Alicji nie były jednak tylko obowiązkiem związanym z pełnioną funkcją.

- reklama -

– Było mi naprawdę przemiło. Spotkałam mnóstwo serdecznych ludzi i miałam wiele chwil, w których mogłam z nimi porozmawiać i zrobić pamiątkowe zdjęcie. To była czysta przyjemność. Podczas Święta Róży zrobiłam zdjęcia z bardzo wieloma osobami, a niektóre twarze zapamiętałam właśnie z tych rozmów, bo spotkałam się naprawdę z ogromną liczbą ludzi. Już po Święcie Róży, przeglądając media, gdy widziałam, że ktoś wstawił wspólne zdjęcie ze mną, było to bardzo przyjemne uczucie, świadomość, że radość z tych trzech dni czerpałam nie tylko ja, ale też mieszkańcy i goście – mówi Alicja.

Wspomnienia z tych spotkań zostały więc nie tylko na zdjęciach wykonanych podczas Święta Róży. Alicja, już po zakończeniu wydarzenia, mogła zobaczyć w mediach społecznościowych fotografie publikowane przez mieszkańców. To właśnie wtedy, jak przyznaje, jeszcze mocniej dotarło do niej, że emocje związane z tym weekendem były wspólne.

„Jestem dumna, że jestem z Kutna”

Po intensywnym weekendzie przyszedł czas na podsumowanie. Dla Alicji tegoroczne Święto Róży było połączeniem stresu, zmęczenia i ogromnej liczby obowiązków, ale przede wszystkim doświadczeniem, którego nie zamieniłaby na nic innego.

– Chciałabym powiedzieć, że jestem dumna, że jestem z Kutna – mamy tu naprawdę mnóstwo życzliwych, ciepłych ludzi. Życzę im dużo radości i spokoju w życiu. Dla mnie Święto Róży było czasem bardzo intensywnym, pełnym stresu, ale mimo to nie zamieniłabym tych trzech dni na nic innego. Było naprawdę wspaniale, a ja, mimo zmęczenia, czułam się szczęśliwa – kończy Królowa Róż.

- reklama -

Najnowsze wiadomości: