(ZDJĘCIA) Wielkie nerwy na Matejki. Mieszkańcy są zbulwersowani osiedlową inwestycją

Miał być nowoczesny i bezpieczny plac zabaw dla dzieci, a skończyło się na nerwach mieszkańców. Lokatorzy z nowego osiedla na Matejki są zbulwersowani, że ich pociechy muszą bawić się dosłownie tuż obok kontenerów na śmieci. – Przy upałach fetor jest nie do wytrzymania – denerwują się kutnianie.

Z mieszkańcami ul. Matejki spotkaliśmy się w czwartek. Obecni byli także radni Michał Łucki i Robert Feliniak. Kutnianie nie kryli swojego rozgoryczenia w związku z sytuacją na osiedlu. I jak się okazuje, nie chodzi tylko o plac zabaw.

Jesteśmy po prostu zbulwersowani tą sytuacją. Plac zabaw został otwarty niedawno, to było w godzinach porannych, gdzie większość mieszkańców była w pracy. Przyjechał pan dyrektor TBS-u z panem radnym Feliniakiem, odwinęli folię, rozplątali łańcuchy, zabrali kłódkę i w ten sposób oddano plac zabaw. My się z tym absolutnie nie zgadzamy, bo to miejsce znajduje się tuż obok kontenerów ze śmieciami. Nie wyobrażam sobie usiąść tam z dzieckiem, bo przy upałach fetor jest nie do wytrzymania. Zresztą widać, że gruz po poprzednich pracach nie został jeszcze zabrany, a trawę musieliśmy kosić sami, bo była dosłownie po kolana – komentuje Tomasz Moruzgała, jeden z mieszkańców osiedla Matejki.

Wielkie nerwy na Matejki. Mieszkańcy są zbulwersowani osiedlową inwestycją

Jak dodaje T. Moruzgała, mieszkańcy skierowali w tej sprawie pismo do zarządu TBS-u, jednak nie zostało jeszcze rozpatrzone. – Byłem też umówiony na spotkanie z panem prezydentem Burzyńskim, ale sekretarka przełożyła wizytę dopiero na 1 lipca – mówi pan Tomasz.

Po skończonym spotkaniu, na którym były media, mieszkańcy podziękowali Panu Feliniakowi za to co zrobił w naszej sprawie, czyli tak naprawdę nic. I jeszcze mówił, przed kamerami, że znalazł się tam przypadkiem, a my wiemy że tak nie było. Nie życzymy sobie, żeby radny Feliniak zajmował się naszą sprawą i chcielibyśmy, aby pomógł nam Michał Łucki – dodaje Tomasz Moruzgała, który skontaktował się z naszą redakcją po publikacji artykułu w internecie.

O niedogodnościach związanych z feralną lokalizacją placu zabaw mówi także Agnieszka Sęczkowska, kolejna z mieszkanek osiedla na Matejki.

My siedząc i patrząc, jak bawią się nasze dzieci, czujemy smród z tych kontenerów, które są dosłownie pół metra od ogrodzenia. Ponadto w dwóch blokach mieszka ponad 30 dzieci i plac zabaw jest po prostu za mały – mówi A. Sęczkowska.

Kobieta mówi również o problemach związanych z koszeniem trawy w okolicy.

TBS kosi część trawy, która leży na jego terenie, a część miejską pozostawia. My do końca też nie wiemy, która jest kogo. Dzwonimy i jesteśmy odsyłani od TBS do Urzędu Miasta i Zieleni Miejskiej. Ostatecznie wiele razy trawę kosiliśmy sami na własny koszt, choćby w przypadku tego placu zabaw – dodaje pani Agnieszka.

Radny Michał Łucki

W miniony czwartek na Matejki pojawiło się dwóch radnych – wspomniany przez mieszkańców Robert Feliniak, który miał być obecny przy otwarciu placu zabaw, a także Michał Łucki.

Mieszkańcy zgłosili się do mnie z problemem placu zabaw, który niedawno został otwarty. Nie dziwię się ich zdenerwowaniu. Jak można oddać taki obiekt do użytku, gdy jest zarośnięty, widać na nim pozostawiony gruz, a na dodatek jest tuż obok śmietnika? – dziwi się radny Łucki. – Mieszkańcy mówią, że był tu radny Feliniak i że uczestniczył w otwarciu i że nie reagował. Ja bym tego na swoją klatkę nie wziął i zwyczajnie zamknął ten plac zabaw, bo jest po prostu niebezpieczny.

Sytuację związaną z otwarciem boiska inaczej widzi radny Robert Feliniak.

Rzeczywiście przez przypadek znalazłem się przy tym „otwarciu”, jednak dla mnie to było po prostu zdjęcie kłódki z furtki. Ogarnęło mnie wielkie zdziwienie, gdy pan Pałczyński z TBS-u powiedział mi, że plac zabaw jest już otwarty. Wcześniej zaglądałem tu, gdy zabawki były jeszcze ofoliowane, i byłem przekonany, że to miejsce zostanie jeszcze dopracowane, tak żeby było miło, ładne i bezpiecznie dla dzieci – wyjaśnia R. Feliniak.

Po wizycie na Matejki zarówno radny Feliniak jak i Łucki złożyli do władz miasta interpelacje ws. problemów na ul. Matejki. O sprawie będziemy niebawem informować.

Poniżej jeden z artykułów dot. interwencji radnego Feliniaka ws. placu zabaw.

Jak całe zamieszanie widzą przedstawiciele Towarzystwa Budownictwa Społecznego? Jak zapewnia Jarosław Pałczyński, dyrektor działu eksploatacji, obecna lokalizacja placu zabaw jest tylko tymczasowa. Dlaczego podjęto jednak taką decyzję?

Docelowo ten plac zabaw znajdzie się trochę dalej od obecnej lokalizacji. Ta jest podyktowana faktem, że jesteśmy obecnie na etapie planowania kolejnej inwestycji mieszkaniowej i rozpatrywany jest wniosek kredytowy przez bank BGK w Warszawie. Docelowo na Matejki ma stanąć jeszcze jeden budynek i nie chcąc ograniczać sobie terenu, który będziemy musieli zapewnić potencjalnemu wykonawcy jako zaplecze budowy, zdecydowaliśmy, że plac zabaw zostanie zlokalizowany w tym miejscu, gdzie jest obecnie. Mamy pełną świadomość, że lokalizacja jest niekorzystna z uwagi na altanę śmietnikową – tłumaczy J. Pałczyński.

Na Matejki poza kolejnym blokiem w planach jest także budowa boiska wielofunkcyjnego. To jednak, jak się okazuje, odległy temat.

Co do boiska, to na razie nie chciałbym się wypowiadać, bo działka, która jest potencjalnie przeznaczona pod ten cel, nie jest obecnie własnością spółki, tylko należy do miasta. Z decyzją co do jego budowy musimy jeszcze poczekać. Mogę jednak uspokoić mieszkańców, że przeniesienie placu zabaw nie będzie związane z terminem ewentualnego wybudowania boiska – wyjaśnia Jarosław Pałczyński.

Mieszkańcy zapowiadają, że o patowej sytuacji na Matejki będą chcieli porozmawiać jeszcze z prezydentem Zbigniewem Burzyńskim. Do sprawy powrócimy.

Masz problem? Coś Cię bulwersuje?
Skontaktuj się z nami: redakcja@panoramakutna.pl







Nie przegap: