Dziś o 11:00 w gmachu Urzędu Miasta Kutno odbyła się konferencja prasowa w związku z pożarem na składowisku odpadów na Majdanach. Kto wydawał decyzja dla spółki gospodarującej odpady, kto jakie ma kompetencje i czy miasto planuje współpracować z powiatem ws. ekologicznej bomby – tematów było bardzo dużo.
Pierwsza część konferencji należała do służb – głos zabrali między innymi Mariusz Jagodziński i Andrzej Walerczak z Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Kutnie, a także Ryszard Wilanowski, komendant Straży Miejskiej w Kutnie. Przedstawiciele służb krok po kroku opisali, jak przebiegała akcja gaśnicza i towarzyszące działania. Następnie głos zabrał wiceprezydent Jacek Boczkaja, który obszernie opowiedział historię składowiska mieszczącego się na Majdanach.
– Chciałem w imieniu prezydenta Burzyńskiego bardzo podziękować kutnowskim strażakom, za sprawne ugaszenie pożaru – zwrócił się do strażaków wiceprezydent Kutna.

Od decyzji do decyzji, a odpady nadal zalegają
Podczas poniedziałkowej konferencji wiceprezydent Jacek Boczkaja krok po kroku opisał sytuację związaną z wydawaniem specjalnych decyzji dla firmy prowadzącej działalności na Majdanach.
Jak się okazuje, pierwsza z nich została wydana 12 października 2007 przez wojewodę łódzkiego, rok później drugą decyzję zgodnie z przepisami wydał już marszałek województwa. Obie decyzje straciły ważność w 2016 roku i marcu tego samego roku stosowną decyzję dla zakładu Ekord wydał ówczesny starosta kutnowski K. Debich.
Została ona jednak uchylona 31 grudnia 2018 przez obecnego starostę D. Kowalika ze względu na to, że działalność była prowadzona „w taki, a nie inny sposób”. Odpady zgodnie z rozporządzeniem miały zostać uprzątnięte do sierpnia 2019. Zalegają jednak do dziś.
Boczkaja: Prezydent miasta nie ma tutaj żadnych kompetencji
– Jak widać, prezydent miasta nie ma tutaj żadnych kompetencji ani do wydawania decyzji ani do cofania decyzji. Po to są inne szczeble, powiatowe czy wojewódzkie, żeby podejmować decyzje w tej sprawie – mówił Jacek Boczkaja. – My jednak nie pozostawaliśmy bierni i widząc co się dzieje, skierowaliśmy w 2016 roku zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez spółkę z art. 183 KK § 1. Śledztwo zostało wszczęte, następnie przejęte przez Prokuraturę Okręgowa w Łodzi i trwa do dziś.
Jak dodaje wiceprezydent, miasto występowało do wszystkich instytucji, które miały możliwość podjęcia kroków w sprawie składowiska na Majdanach.
– Żeby nie było jakichkolwiek wątpliwości, wystąpiliśmy do Ministerstwa Środowiska z zapytaniem, czyja to powinna być kompetencja. Z odpowiedzi, którą otrzymaliśmy w lutym tego roku, wynika że gdy doszło do wygaśnięcia decyzji sprzed 6 września 2019 roku, sprawy powinny być prowadzone przez organy właściwe zgodnie z obowiązującymi przepisami. Można więc powiedzieć, że nie zadziałało starostwo powiatowe i marszałek województwa – mówił Boczkaja.
„Nie wiedzieli, czy za chwilę coś nie wybuchnie i nie będziemy mieli 50 trupów”
Zdaniem zastępy prezydenta Kutna zawiodły służby państwowe, bo „są niejasne przepisy”. Jak mówi, podobna bomba ekologiczna jest także w Łaniętach. Jak mówi Boczkaja, należy być bezwzględnym wobec osób zajmujących się takim procederem i i w sposób ewidentny ich karać.
– To jest stwarzanie zagrożenia dla mieszkańców czy choćby kolegów strażaków, którzy uczestniczyli w akcji gaśniczej. Nie wiedzieli, czy za chwilę coś wybuchnie i nie będziemy mieli 50 trupów. Nie można dopuszczać, żeby takie sytuacje miały miejsce – dodawał Boczkaja.
Wiceprezydent zaczepia posłankę i starostę
Podczas poniedziałkowej konferencji, wiceprezydent Kutna nawiązał do naszej porannej publikacji o interwencji posłanki Agnieszki Hanajczyk.
– Posłowie się wypowiadają i mówią, że trzeba zrobić z tym porządek. To ja się pytam tych posłów, zróbcie wreszcie z tym porządek. Macie inicjatywę ustawodawczą i należy doprowadzić to do końca, a winnych w sposób przykładny ukarać. Nie może być tak, że Polska jest krajem bezprawia, bo sprawy związane z odpadami to widzicie, co się dzieje. Najlepszym sposobem utylizacji jest pożar, a chyba nie tak powinno być – mówił Boczkaja.
Wiadomo też, że miasto nie kontaktowało się w sprawie ekologicznej bomby na Majdanach z władzami powiatu.
– Jeżeli istnieje samorząd na poziomie powiatu, który ma określone zadania, to na Boga, niech za to odpowiada. Jeżeli zostałem wybrany do rady powiatu, zostałem wybrany starostą, to muszę brać odpowiedzialność. To pytanie nie powinno być do nas tylko do starosty i mam nadzieję, że je Państwo zadacie – odpowiedział J. Boczkaja na nasze pytanie dotyczące ewentualnego spotkania na linii miasto–powiat.
O sprawie składowiska na Majdanach będziemy jeszcze informować.






