Widzew Łódź dwukrotnie obejmował prowadzenie, ale nie zdołał dowieźć zwycięstwa. W piątkowym spotkaniu z Wieczystą Kraków padł remis 2:2. Na trybunach nie zabrakło gorącego dopingu, a w drugiej połowie kibice zaprezentowali efektowne racowisko.
Mecz rozpoczął się z półgodzinnym opóźnieniem z powodu awarii wodociągów w rejonie stadionu.
Był to pierwszy mecz Mateusza Stolarskiego w roli trenera Widzewa przed własną publicznością. Nowy szkoleniowiec Łodzian zadebiutował tydzień wcześniej w spotkaniu z Legią Warszawa, zakończonym remisem 1:1. Tym razem jego zespół podejmował na własnym stadionie Wieczystą Kraków.
Na boisku Widzew od początku ruszył do ataku i w 19. minucie objął prowadzenie po samobójczym trafieniu Antonio Milicia. Gospodarze mieli kolejne okazje, ale nie potrafili podwyższyć wyniku. W 37. minucie Wieczysta wykorzystała błąd łódzkiej defensywy i Lucas Piazon doprowadził do remisu.
Po przerwie łodzianie ponownie wyszli na prowadzenie. W 65. minucie Mario Garcia efektownym strzałem wykorzystał podanie Sebastiana Bergiera. Po golu Mario Garcii na 2:1 trybuny „Serca Łodzi” eksplodowały z radości. Pojawiły się race i serpentyny, a kibice Widzewa jeszcze głośniej zaczęli dopingować swój zespół.
Radość gospodarzy trwała jednak tylko do 80. minuty. Wtedy Milić, tym razem już do właściwej bramki, głową ustalił wynik na 2:2 i dał powody do zadowolenia grupce kibiców Wieczystej, którzy pojawili się w Sercu Łodzi.
W końcówce więcej zagrożenia stwarzali Krakowianie, ale żadna bramka już nie padła. Widzew nadal czeka więc na pierwsze domowe zwycięstwo w tym sezonie Ekstraklasy.
Teraz przed łodzianami przerwa reprezentacyjna. Do gry wrócą 11 października meczem z Piastem Gliwice.
Widzew Łódź 2:2 Wieczysta Kraków – zobacz zdjęcia:











