Drużyna Widzewa Łódź nie zawiodła w najważniejszej próbie sezonu i na koniec pokonała 2:1 Piasta Gliwice, dzięki czemu zapewniła sobie utrzymanie w najwyższej lidze. Teraz czas na letnią przerwę od rozgrywek PKO Bank Polski Ekstraklasy.
Przez cały mecz piłkarze Widzewa byli niesieni ogromnym dopingiem trybun. Nie zabrakło także kibiców z Kutna i okolic, którzy przez cały sezon wspierali Łodzian i również tym razem głośno dopingowali swoją drużynę.
Od pierwszego gwizdka sędziego Karola Arysa gra była intensywna. Od razu z atakami ruszyła drużyna gości, która wysokim pressingiem próbowała zmusić do błędu Widzewiaków. Potem to gospodarze ruszyli do przodu i wywalczyli kilka rzutów rożnych. Po tym rozegranym w 11. minucie piłka wróciła w pole karne Piasta, gdzie Sebastian Bergier zgrał ją do środka, a tam celnie przymierzył Angel Baena i Widzew objął prowadzenie.
Mimo straty gola Gliwiczanie nie podłamali się i ruszyli do odrabiania strat. Kilka razy próbowali zaatakować bramkę Bartłomieja Drągowskiego. Nerwowo zrobiło się w 22. minucie, gdy po uderzeniu Jasona Lokilo zza pola karnego piłka wylądowała na poprzeczce. Kilka minut później ten sam zawodnik próbował zaskoczyć mierzonym strzałem golkipera RTS-u. Drągowski popisał się jednak dobrą interwencją, po której piłka odbiła się od spojenia bramki.
Widzewiacy odpowiedzieli ofensywnymi akcjami, ale brakowało dokładności, albo minimalnie lepszej celności. Jak po strzale głową Przemysława Wiśniewskiego po wrzutce z kornera w 36. minucie. Dwie minuty później Fran Alvaraz dobrze powalczył o piłkę i odegrał do wbiegającego Baeny, ale ten nie doszedł do tego podania mając przed sobą tylko bramkarza gości.
Potem swoją okazję miał Krajewski, który strzelał po długim rogu i trafił w słupek, ale był jednak na spalonym. W kolejnej akcji, po rozegraniu wolnego przez Alavareza, do strzału doszedł Selahi, ale uderzył niecelnie.
Na przerwę Widzew zszedł do szatni z prowadzeniem 1:0, a drugą połowę rozpoczął bez zmian w składzie. Za to goście dokonali dwóch roszad. Emmanuel Twumasi wszedł za Filipa Borowskiego, a Oskar Leśniak zastąpił Grzegorza Tomasiewicza. Drugi z nich szybko pokazał się na boisku, gdy oddał podkręcony strzał, który trafił w boczną siatkę bramki Łodzian.
Odpowiedź gospodarzy była skuteczniejsza. Po przejęciu piłki przez Widzew prawą stroną pognał Mariusz Fornalczyk i mimo asysty dwóch rywali pięknym, podkręconym strzałem pokonał bramkarza Piasta. Łodzianie prowadzili już 2:0, ale osiem minut później przeciwnicy zdobyli kontaktową bramkę. Po dośrodkowaniu z rożnego z główki celnie przymierzył Hugo Vallejo.
Więcej goli jednak nie padło i Widzew wygrał 2:1. To oznacza, że w przyszłym sezonie czerwono-biało-czerwoni po raz 40. zagrają w najwyższej lidze! Teraz czas na letnią przerwę, a do gry w Ekstraklasie wrócimy w drugiej połowie lipca.
Widzew Łódź – Piast Gliwice 2:1 (1:0)
1:0 – Angel Baena 11′
2:0 – Mariusz Fornalczyk 56′
2:1 – Hugo Vallejo 64′
Źródło: własne / widzew.com
Zdjęcia: Łukasz Stasiak / PanoramaKutna.pl
























































































